O niemożliwości poprawy Rzeczpospolitej

Słuchałem wczoraj profesora Władysława Bartoszewskiego. Chwilę potem usiłował Go skontrować Jacek Kurski, a brzmiało to – jak powiedział był mój niezapomniany matematyk Waldemar Ł., gdy koleżanka Ewa S. posiadająca siedem jedynek w dzienniku usiłowała była podpowiadać na klasówce koleżance Katarzynie K. z jedenastoma ocenami niedostatecznymi – jak gdyby pchła kaszlała. Władysław Bartoszewski to postać niesamowita, heroiczna, więzień Auschwitz, powstaniec (z tego Powstania, do którego nieudolnie usiłują nawiązywać Jarosław i Lech Kaczyńscy), wreszcie współuczestnik Żegoty, więzień UB i dziekan z obozu internowania w 1981 r. (Niesamowity jest jego „Dziennik z internowania”). Kurski natomiast reprezentuje tradycję polskiej nienawiści i zawiści w prostej linii wywodzącą się z hańby polskiego szmalcownictwa. Dlatego też może plwać. Plwanie jako zjawisko wyrasta z braku możliwości dorównania. Stąd też Roman Giertych plwa na Jacka Kuronia, gdyż ten siedział w więzieniu, gdy tatuś pierwszego doradzał wojskowej juncie. Jarosław Kaczyński może plwać na Adama Michnika, bo tenże, gdy niedoszła polska Shirley Temple pisała mierny doktorat o samorządzie studenckim, zajmował się obroną praw człowieka i znosił esbeckie szykany. Plwanie to broń miernot, a miernoty dziś rządzą naszym krajem. Plwanie w czwartej republice ma piękną przyszłość.

I tu jest wniosek generalny, wniosek mojego wywodu: Polska nie dorosła do wolności. Od XVIII wieku, kiedy własnymi staraniami usunęła się z mapy Europy, nic się nie zmieniło. Polski warchoł, który nie potrafi pojąć sensu wolności, panuje. Wstecznictwo uznaje się za cnotę, to, co szkodzi – za rację stanu, niezgodę za klucz do władzy. Tak samo niedojrzali byliśmy przed wojną, tak samo niedojrzali jesteśmy dzisiaj. Póki prowadziły nas światłe elity udawało się lepiej lub gorzej wykorzystać tę naszą wolność, gdy polski warchoł doszedł do władzy, a nienawiść uczynił naczelną zasadą swych działań – wolność znów stała się ciężarem. Dopiero teraz papieskie słowa o wolności roztrwonionej z 1991 roku brzmią proroczo. Dopiero teraz widać, że jako naród nie zasłużyliśmy na cud, który się zdarzył w 1989 r. Cud wolności, dzięki której dzisiaj byle gnida może pluć na autorytety.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s