Lubię grzać się
w Twoim
słońcu.
(Staram się wciąż polubić inną siatkę murów, ulic i drzew. Wysiłki spełzają na niczym. Owszem, jest kwartał ulic z lodziarnią, kościołem w pastelowych barwach i modernistycznymi willami, gdzie czuję się u siebie. Ale za rogiem czyha ono: miasto z wież i hałasu. I co ja – prowincjonalny urzędniczyna – w nim robię?)
