Wykład o wierze w mieście na literkę B

W starym opactwie przy Avenue Louise ostatni chrześcijanie miasta na literkę B zbierają się w gotyckich katakumbach, żeby odprawiać swe nabożeństwa w wigilię niedzieli. Stoję pośród nich całkiem obcy, a jednak swój. I ci staruszkowie, którzy pamiętają jeszcze pełne parafialne kościoły miasta na literkę B, i rodzice z dziećmi, i to dziecko w harcerskim mundurku, które w czasie podniesienia kładzie się krzyżem na posadzce. Podziwiam ich wiarę niełatwą. I czuję, że Kościół, który wymaga wyrzeczenia, który wyrasta ponad tradycję i odklepywanie pacierzy, który nie jest banalnie prosty, jest dopiero prawdziwym Kościołem. Stoję pośród nich całkiem obcy i wyjść z podziwu nie mogę. Że są jeszcze prawdziwi chrześcijanie w niechrześcijańskim (już) mieście na literkę B.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s