(Przepraszam, ale ja już nie mogę)

Miała być pełna depersonalizacja i żadnych osobistych uwag, tudzież komentarzy, do sytuacji bieżącej. Ale…

Ale chciałbym uroczyście oświadczyć, że nie będę od tej pory oglądał wiadomości, faktów i aktualności. Bo już nimi, kulturalnie eufemizując, zwracam.

Tudzież apolitycznie oświadczam, że obłudy nie znoszę. I jeśli miłośnicy gen. Augusto Pinocheta Ugarte chcą budować nową lepszą Polskę, to ja uprzejmie dziękuję. I papa mówię.

A na koniec oświadczam, że to, co dzieje się w kraju położonym między Rozewiem, Opołonkiem, kolanem Bugu koło Horodła i kolanem Odry koło Cedyni, wcale mi się nie podoba (ale „chcieliście Polski, no to ją macie, skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie” K. I. G. pisał).

Generalnie sądzę (sam sobie dołek pod sobą kopie), że w tym kraju powinno być więcej filozofów i poetów niż urzędników i polityków.

(a kończąc tą tyradę, chciałbym dodać, że dziś nieopodal mnie była księżniczka Anna. Ja o tym wiedziałem, ona – nie. Tylko jakieś sto metrów plus mury ponurego gmaszyska nas oddzielały. Ech)

Dodaj komentarz