
Lauren Groff, Awanturnica, tłum. Dobromiła Jankowska, Pauza 2026
Ostatni raz, kiedy czytałem opowiadania Lauren Groff, skojarzyły mi się z filifionkowym lękiem, z przeczuciem nadchodzącej katastrofy. To była „Floryda” wydana przed zarazą i wojną. Od tego czasu – są nawet memy na ten temat – zadomowiliśmy się w katastrofie. Pewnie dlatego w „Awanturnicy”, świeżym tomie Groff, przeczuć jest o wiele mniej. Wszystko już się stało. Można jedynie wybaczyć – sobie lub innym – albo nie wybaczyć.
Próbuję teraz rozkładać opowiadania na części pierwsze: proza ujęta tabelarycznie.
Nazwy kolumn: kolejne tytuły (9)
Nazwy wierszy: motywy (dom, siostra, samochód, ogród, macierzyństwo, pływanie)
Ten mentalny eksperyment sprawia mi ogromną przyjemność. Odhaczam zajęte komórki wyobrażonego excela.
Potrzebowałem dawki amerykańskich opowiadań.
