
hiszpańskie imiona
1.
Nowa wojna gwałtownie ożywia moje zainteresowanie światem zewnętrznym. Czytam na jednym z blogów, iż amerykańscy żołnierze składają skargi na komunikaty wygłaszane przez dowódców, mówiące o tym, że wojna z Iranem jest częścią bożego planu a prezydent Trump został namaszczony przez Jezusa, aby przyspieszyć Armageddon i jego powrót na Ziemię.
Jak na moje ucho w Pobożnie byłaby to całkiem logiczna konstatacja.
2.
Z kolei w opublikowanym w jakiejś gazecie nekrologu arcyreligijnego rzeźnika z Teheranu wspomina się, że uwielbiał „Nędzników”.
3.
Tymczasem całe wieżowce w tym Dubaju okazują się oblepione wszelkiej maści influencerami, uchodźcami przed pitem i vatem.
4.
Dziecko: mieliśmy dokończyć bajkę o Leszku i Mieszku, jak się dowiedzieliśmy, że nie są wiewiórkami. Wysłaliśmy ich pod Moskwę z Napoleonem, bo to te czasy, obaj zostali rozstrzelani.
5.
Fantastyczne są imiona hiszpańskie. Spędzam niedzielny wieczór czytając wikipedię, rozróżniając nazwiska matrylinearne i patrylinearne, tudzież rozpatrując zastosowanie przyimków de, y i e, a także sposób wyróżniania podrzutków (tutaj).
Równie wspaniały okazuje się katalog imion maryjnych używanych w Hiszpanii (tutaj), z których ułożyć można kalendarz liturgiczny: Concepción, Natividad, Purificación, Presentación, Anunciación, Encarnación, Visitación, Candelaria, Consolación, Asunción.
Ubogie przy tej liście są liczne Marianny z wyżynnych drzew.
6.
Budzi mnie w środku nocy księżyc prosto w twarz. Dawno nie pamiętam, żeby tak spadł na balkon.
