
Grudzień w stylu B.
Mówi proboszcz: fale znad Gibraltaru zalewają gigantycznych neandertalczyków. Afryka i Europa rozsuwają się. Bemowo tonie w grzechu.
Napycha się. Na kole, zawsze na kole w przegubowcach najlepiej. Od czasu ikarusów. Staje obok na Egzaltowanym. Nie ma miejsca, więc napycha, bez dystansu. Przez czytanie czuję się starzej i spoglądam na napierającego z leciwą odrazą.
Z których pan? – pyta po posiedzeniu Znana. Bo moja babcia z B., a tam rodzina od osiemnastego wieku i korzenie wołoskie. Niech pan sprawdzi z DNA. Opowiadam, że u mnie przed Józefem, podpisującym się u księdza w Żyrzynie, czarna dziura. Przybyli zza Wisły, ostatni ślad, ktoś przekazał, może właśnie z B.?
Zapadam na zatoki. Bolą w tej nieustannej szarości późnych poranków. Sprawdziany z przyrody i historii. Na liście prezenty (wieczorne peregrynacje do paczkomatów różnych kompanii), choinka, pierniczki. Sprawdzam nowe słówka: vlogmas – rodzaj internetowego Adwentu w epoce po wszystkim.

Sinupret może pomóc na zatoki.
PolubieniePolubienie
Dzięki. Biorę
PolubieniePolubienie