księgarnia 37/25

Partenope (Celeste Dalla Porta) w skarbcu świętego Januarego, kadr z filmu „Bogini Partenope”, reż. Paolo Sorrentino, 2024, źródło: filmweb.pl

Piotr Kępiński, Neapol słodki jak sól, Czarne 2025

Mało w nim Neapolu – odpowiadam J., która przeczytała wcześniej. Powinienem dodać namacalnego. Neapolu namacalnego.

Pierwszy raz przejazdem. Akurat lato strajku śmieciarzy, wiatr unosi skrawki papieru i folii. Mewy ledwo wzlatują z przejedzenia. Jazda autobusem z dworca na przystań [płyniemy na Ischię do hotelu, którego właściciel jest typem łasego na ruble oszusta, ale wieczorem pójdziemy na procesję do miasteczka, gdzie za madonną będzie maszerował burmistrz o fizjonomii bossa, a może boss o fizjonomii burmistrza. Nic nie wiem o Ischii z tego, co wie Kępiński, ani o Skłodowskiej ani o Audenie – Auden miał na Ischii bogaty wybór ładnych chłopców (s. 258), to z Herlinga – ani o Brodskim, a przecież niedługo popłyniemy do Wenecji, tylko po to, żeby go odwiedzić na mglistej wyspie. Nie teraz. Pijemy wciąż kawę z likierem na ryneczku w Forio] polega na kurczowym trzymaniu walizek i torebki przed łakomym wzrokiem śniadych neapolitańskich młodzieńców. Kolejka na statek, żeby już uciec z duszności.

Drugi raz z Dzieckiem. Wrzesień szesnastego, pisanie całkiem niezłe. Okno na Ogród Botaniczny. Miasto wydaje się błogosławione: licealistki spieszące do księgarni nieopodal muzeum archeologicznego; niewiele starsza dziewczynka zabawiająca Dziecko w jakiejś ukrytej pizzerii; błyszczący kolczyk na chodniku nadmorskiego bulwaru; harmider ulicznego targowiska, wieża Babel. Zabawiam się mitami. Opisuję Wielką Grecję, poluję na bóstwa, zastanawiam się nad życiem za pan brat z katastrofą.

Tyle namacalnego. Dużo więcej opowiedzianego, pokazanego, wyobrażonego. I o tej idei Neapolu opowiada głównie Kępiński. Neapol jako kolaż filmów, czarno-białych fotografii z czasów po wojnie, instagramowych rolek. Neapol jako niekończąca się fabuła łącząca strach i wzruszenie, przemoc i pierwszą miłość, wzbudzająca zachwyt, który zaczyna się, gdzieś we wnętrzu ciebie a potem opanowuje i nie pozwala zasnąć.

Takie są oba monumentalne obrazy Sorrentino, których bohaterem jest miasto; taka jest „Genialna przyjaciółka”, która upewnia, że nawet jeśli wyjedziesz z Neapolu, to miasta z siebie się nie pozbędziesz (jeszcze jeden dowód na to, że nie namacalny, ale jako idea); podobnie jak „Zakłamane życie dorosłych” (również autorstwa Ferrante). Nawet podglądany dawniej insta Cloe z dzielnicy Vomero przepełniony jest taką samą miłością do Neapolu.

Kępiński pisze o trudnej do zdefiniowania ambiwalencji miasta. Bo jeśli raz zapragnęło się Neapolu, już na zawsze tkwi w człowieku tęsknota, żeby go doznać na nowo, nie zważając na wszystkie jego niedoskonałości. Reklamy biur podróży szybko to podchwyciły, dlatego tak szafują sloganem z listu Goethego: zobaczyć Neapol i umrzeć.

Dodaj komentarz