
Roztopy
Na Wyżynie natrafiliśmy na roztopy. Było to dzień po odłączeniu insta i nadal bardzo to przeżywałem. Hej, zrobiłbym zdjęcie temu niebieskiemu niebu i temu drzewku z kosem, ale nie mam już insta – mówiłem A., ale A. nie rozumiała rozmiaru mojej tragedii.
Nie były to prawdziwe roztopy, bo i zima nie była prawdziwa. Ponoć nadeszła gwałtownie w piątek, taka z wijką i śniegiem pod latarniami. Kiedy przyjechaliśmy było już po. Poranek był mroźny i słoneczny – dokładnie taki jaki powinien być poranek po śnieżycy, ale pachniało mokrą ziemią.
Z drzew spadały błyszczące grudki lodu. Krzewy śpiewały. Po obu stronach drogi na Pobożno pola jeszcze były grubo białe. Pod figurą świętego Michała są do nabycia baranki z białej czekolady – ogłosił ksiądz.

Jakiś czas jest ciężko, jak po odstawieniu alkoholu czy słodyczy. Ale czystość umysłu i poczucie wolności po pewnym czasie wynagradzają wszelkie „braki&niedogodności”. Gratulacje!
PolubieniePolubienie
Wiem, bo odstawiałem kiedyś słodycze i właśnie takie mam odczucia teraz
PolubieniePolubienie