dziennik 18/24

Czterdziesta czwarta Wielkanoc

Fragment przepisu na mazurek, ok. 1990

1.

Mam z dziesięć lat i pracowicie przepisuję przepisy z różnych karteluszek poplamionych masłem.

Mam dokładnie czterdzieści cztery lata i skwapliwie wybieram na hali bakalie: płatki kokosów, kosteczki papai, rodzynki cesarskie.

Nie wiem, kiedy pojawił się u nas, ale zawsze wzbudzał entuzjazm. Rozsyłam w pracy przepisy.

Pisze mi P.: w kwietniu 2020 przesłałeś mi to zdjęcie [tutaj zamieszczone – Dz. U.] i co roku go robię. Ma ksywkę u mnie „mazurek pandemiczny”. Jestem tak stary, że wzruszam się mazurkiem. Ciasto jako nośnik pamięci.

2.

Wielkopostne rekolekcje.

Czym jest post – uczymy się w Omanie, oczekując zachodu słońca, żeby zjeść kolację i napić się kawy. Nasza niewymagająca religia zupełnie nie potrafi tego pojąć.

3.

Wielki Piątek opowiada o bezradności (kazanie z Gdańska).

4.

W pieśniach wielkanocnych przychodzi do mnie W., zupełnie bezradna jej śmierć którejś przedwczesnej jesieni. Opowiada o innych skalach niż te używane dzisiaj. Słucham jej uważnie. Potem uczę Dziecko: Chrystus zmartwychwstan jest.

Nie mogę się doczekać, kiedy zmartwychwstanie W. i jeszcze kilka innych osób, których mi brak.

5.

Na Wyżynie obudzone żaby usiłują przejść na drugą stronę drogi: od forsycji do wierzb. Ślady ich męczeństwa błyszczą w wielkanocnym słońcu.

Krasnystaw, ul. Poniatowskiego, koło zakładów Coratex, Wielkanoc 2024

6.

Zabić Żyda złodzieja – apelują do Piłata mieszkańcy Wyżyny w roku tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym pierwszym po Niedzieli Palmowej i osiemdziesiątym drugim od wielkiego polowania.

Dodaj komentarz