księgarnia 15/24

Iceberg Slim, kadr z filmu „Iceberg Slim. Portret alfonsa”, reż. Jorge Hinojosa, 2012

Iceberg Slim, Alfons, tłum. Teresa Tyszowiecka blasK!, Ha!art 2024

Takie czasy, że wypada tłumaczyć się na wstępie dlaczego akurat „Alfons”. Najlepiej byłoby złożyć samokrytykę, że się podoba. Literatura, podobnie jak świat, ma przecież być inkluzywna i wrażliwa. Umysł woke-iczny działa jednakowo jak prawicowy. Lepsza dla niego grafomania z odpowiednim przesłaniem niż rewelacja, która nie pasuje ani w marcu (Women’s History Month), ani w październiku (Black History Month). Tym bardziej chwała wydawcy za odwagę (po raz kolejny zresztą, patrz „Tego pokoju nie da się zjeść„). „Alfons” wyszedł po polsku więcej niż pół wieku i parę epok od swojego pierwszego wydania.

Prawda: zawiera sporą dawkę czarnej przemocy, mizoginii, scen psujących naszą opinię o bliźnich. Też prawda: literacko to prawdziwa symfonia, w której nie ma fałszywego tonu. A język: język to jest cudo (chwała niech będzie za to tłumaczce).

Kiedy fabuła się kończy, bohater ma czterdzieści trzy lata. Dobrze, że zdążyłem przeczytać przed kolejnymi urodzinami.

Zachwyca mnie Iceberg Slim (okładkę w autobusach zakrywam uroczą świąteczną kartką retro z dziewczynką niosącą choinkę, aby nie musieć znosić krytycznego spojrzenia dorosłych i ciekawskiego – nieletnich), swoimi rozbudowanymi porównaniami przypomina Homera, tyle, że z czarnego getta. Takie to zajebiste, że niniejszym tworzę Pierwszy Oficjalny Słownik Porównań Iceberga Slima:

Być wymarłym jak katedra w Reims

Całować słodki języczek jak diabetyk, który chce się wykończyć

Chrapać jak pijak z katarem ropnym

Czuć się jak pijany kowboj, który próbuje zagonić upalone mustangi do zagrody

Kłuć w oczy jak papież w burdelu

Odstrzelić się jak piękna dziwka

Połknąć haczyk jak seryjny gwałciciel w kolonii ociemniałych nudystów

Słuchać kogoś z takim nabożeństwem jakby był Wszechmogącym, który rozdaje paszporty do nieba

Trząść się niczym dziewica z prowincji na kanapce castingowej w Hollywood

Żałosne jak kaznodzieja, który prawi o ogniu piekielnym, próbując ukryć erekcję przed siedzącą w pierwszej ławce zakonniczką, która mu pokazuje bobra

Dodaj komentarz