dziennik 14/24

Kadr z filmu „King Kong”, reż. Merian C. Cooper, Ernest B. Schoedsack, 1933, źródło: spokesman.com

Zobaczone

To nie King Kong za oknem operator w puchowej kurtce wspina się po szyi żurawia, który swoim okiem zagląda nam teraz do sypialni. Budzimy się z chrzęstem, gdy czuwa.

Zaginione

Sprzątam biurowe szuflady. Wyłaniają się z nich ważne dokumenty rocznik dawno temu. (- Patrz, zaginiony dowód w sprawie Kimlera. Mój Boże, on rzeczywiście był niewinny. Skończył na krześle dwa lata temu, Frank).

Zazielenione

Przedwczesne dojrzewanie. Pączki forsycji nagle układają się w żółty wzór na tle bloków. Ta zieleń taka niewinna, ledwie rozbudzona.

Zgubione

Połakomiwszy się na włoskie ciasteczka o boskim kremie (boski i włoski można stosować wymiennie), wybiegliśmy Jana Pawła w wieczornym szumie. Goście z kebabów popijali turecką herbatkę. Gorzkie żale u Augustyna (we śnie później opowiadałem o cudzie). W tej drodze zgubiłem wszystko. I stałem się zupełnie anonimowy. Bardziej nawet niż tu.

1 Comment

Dodaj komentarz