
Wyżyna w listopadzie
1.
Pierwszy raz po wyborach na Wyżynie. Dostajemy w prezencie egzorcyzmowany medalik.
2.
Robi się ciemno i mokro w lessie. Schodzi podstępna mgła i gasi lampki na cmentarzach (na austro-węgierskim zupełny mrok).
3.
W domu na wierzchowinie mieszka babcia. Kiedy to zleciało – mówi – Życie to krótki sen. Żyje się, umiera się… Jak zawołają trzeba iść – dodaje.
4.
Opowiada jak jej babka przychodziła po śmierci do jej zabawek (podsłuchała jak mówili rodzice). – Może tam coś będzie – waha się. – Na pewno jest niebo – stwierdza z niezachwianą wiarą jej córka.
5.
Większość domów w dole wsi, dokąd mogli powracać zmarli, jest pusta. Grób babki nie ma tabliczki, tylko przywiązaną wstążeczkę. (Grób dziadka, nie leżeli razem, zlikwidowano pod czyjś nowy).
6.
W listopadowy wieczór Wyżyna wydaje się miękka. Z zagłębień jej ciała wydostajemy się na eskę. Szorują szybko wycieraczki.
