dziennik 47/23

Nan Goldin, Świece w Fatimie, 1998, źródło: https://www.facebook.com/stephen.ellcock

Północny

Liczymy wracające cmentarne autobusy, ale przy dwudziestym ce wysiadamy. Dzień jest ciepły, wrześniowy, taki jak się często zdarza w czasach katastrofy. Tłum dopiero narasta, wysypuje się z kolejnych ce, obsiada chryzantemy.

Czasem prawie łokciami. Wpadają w nas cudze rozmowy: tutaj pochowamy babcię a potem mnie, żeby ci było wygodniej nas odwiedzać – mówi do córeczki jakaś mama. Babcia tylko słucha. Po-cho-wa-na-bę-dę – prowadzą jakąś inną pod ramiona, jakby oswoić chcieli miejsce.

Nasłuchiwanie, co żywi, co umarli.

2 Comments

Dodaj komentarz