księgarnia 63/23

Ruth Orkin, Linia El przejeżdżająca nad ulicą ruder, w tle ratusz, Nowy Jork, 1939, źródło: https://www.orkinphoto.com

John Cheever, Wizja świata, tłum. Krzysztof Majer, Czarne 2023:

Najbardziej Cheeverowskim tekstem polskiej kultury jest ten odcinek „Jana Serce”, w którym tytułowy bohater tuła się po stacjach linii otwockiej w poszukiwaniu ukochanej, co do której nie jest pewien, czy istnieje naprawdę. Oczywiście grubo ciosanym bohaterom serialu daleko do doskonałości opowiadań Amerykanina. Ważna jest za to podmiejska kolejka.

Suburbia Cheevera różną się bowiem od niekończących przedmieść amerykańskich aglomeracji, w której rozgrywały się seriale z końca dwudziestego wieku, a do których prowadziły zatłoczone autostrady z downtown wylewające potoki dodge’ów i fordów po szerokich i pozbawionych chodników ulicach jednakowych parterowych domków. Lata 40. i 50., o których opowiada Cheever to złote czasy podmiejskiej kolejki. Oto ona, na zdjęciu Ruth Orkin, przejeżdża po manhattańskim wiadukcie. W zielonym wnętrzu jej wagonu siedzi – na obrazie Edwarda Hoppera – zamyślona kobieta. W regularnych odstępach czasu z pociągu wysypują się commuters w jednakowych płaszczach i fedorach. Podmiejskie opowiadania z tomu „Wizja świata” reguluje rozkład jazdy.

Wypisuję sobie z nich znaki: ślady siwizny, shaker do drinków, słuchanie Beethovena. Autor „Wizji świata” perfekcyjnie opisuje na pozór szczęśliwe rodziny. Mają mniej więcej tyle lat, co my teraz, ale już stali się dla siebie obcy.

Życie jest zbyt okropne, zbyt wstrętne i straszliwe. Ale my nigdy tacy nie byliśmy, prawda, kochanie? Prawda? – dopytuje bohaterka „Olbrzymiego radia” – Zawsze byliśmy dla siebie dobrzy, przyzwoici, kochający, no powiedz sam? I mamy dwójkę dzieci (…) (s. 31) Kiedy się wysyła taki cytat bliskim, aż kusi, żeby dopisać pees: to o nas. Ślady siwizny, ślady miłości. Przedmieścia to nie tylko topografia, to pewien stan życia – średni.

Obok linii otwockiej, druga, która przychodzi mi na myśl to wukadka. Z jej okna któregoś razu Jarosław Iwaszkiewicz łapie spojrzenie dziewczyny przybranego syna. Wie, że to jest moment, który zmienia wszystko. Początek i koniec. Kolejny moment, który mógłby znaleźć się w prozie Cheevera.

Kiedy bohater ostatniego z opowiadań, poeta Bascomb, rażony nagłą nieprzyzwoitością umysłu (doskonały prozatorski koncept!), przyjeżdża do Rzymu nocuje w hotelu „Minerva”. Traf chce, że to ulubiony hotel Jarosława.

1 Comment

Dodaj komentarz