dziennik 39/23

Z wystawy Przebudzeni. Ruiny antyku i narodziny włoskiego renesansu, Zamek Królewski w Warszawie

Przebudzeni

U początku renesansu stoi Wielka Śmierć – tak przynajmniej twierdzą twórcy wystawy w warszawskim zamku – wydarzenie, które zawala dotychczasową pewność świata i podważa panowanie dobrego Boga. Dopiero dramatyczne odarcie religii z jej cudowności umożliwia wielką zmianę, której elementem jest odkrycie Rzymu i jego kultury. Dokładnie w ten sam sposób zagłada Lizbony we Wszystkich Świętych 1755 roku zakwestionuje całą dewocję baroku i pozwoli na przełom w myśleniu otwierający oświecenie, a Zagłada – biorąca w nawias nie tylko Boga, ale i człowieka – stworzy nowoczesność. Już sam tytuł można odczytać obrazoburczo: czym był sen, w który zapadli Europejczycy?

„Przebudzeni” pozwalają na głęboki oddech w dusznej atmosferze Polski. Mimo, że otworzyli ją dwaj konserwatywni ministrowie kultury (w tym jeden, w przeszłości, młodociany faszysta), jest odkrywczo świeża (widać panowie oglądali pobieżnie).

Sam zaczynam akapit od Polski, ale doceniam w niej to, że Polski w niej nie ma – wbrew obowiązującym trendom: Chagall a sprawa polska, Łempicka a sprawa polska… Nie, stąd wychodzimy oczyszczeni, jak z podróży na Południe.

Jest to wystawa odważna. Jakby klasycznym językiem wolno było mówić o wielu sprawach. W każdym muzeum sztuki współczesnej zestawienie Madonny z Dzieciątkiem z nagim hermafrodytą (posąg hermafrodyty wielkości trzynastoletniej dziewczynki, który został wykonany z niezwykłą biegłością (…) postać odsłonięta tak, aby pokazać zarówno członek męski, jak i piersi kobiecie) doprowadziłoby do potężnego skandalu. Renesans okazuje się chronić wolność ekspresji i słowa. (Dlaczego klasycy? W państwach autorytarnych sztuka klasyczna bywała metaforą, w którą ubierano zabroniony sprzeciw).

Istotnym tematem jest również igranie z cielesnością: kobiecość, męskość, nieheteronormatywność – antyk jest przyczynkiem, aby zwalczać pruderię, zarówno na piętnastowiecznych dworach Italii, jak i tutaj, sześć wieków później.

Uwiedzeni. Tak mogłaby się równie dobrze nazywać. Przed sądem Parysa, wydobytym z popiołów Wezuwiusza. Przed świętym Sebastianem po wielokroć ugodzonym strzałą. Przed Dafne zamienioną w drzewo lauru (konary wyrastają z ramion, poważne zagadnienie dendroortopedii).

Dodaj komentarz