21. Dziennik podróży na Rondo Wiatraczna
Nie Londyn (!), nie Kadyks, nawet nie Sochaczew, najważniejszą wyprawą wakacji okazała się ta na Rondo Wiatraczna. Tramwaj trząsł się godzinę, pasażerowie się zmieniali, oglądaliśmy przez okno: sklep z ciasteczkami, starą fabrykę, kawiarnię z torami w środku, muzeum kolejnictwa, pałac, rossmana oraz Wisłę. Prowiant był: suszone banany i woda. Wysiedliśmy po drugiej stronie rzeki. Gofry tam mieli tańsze, kupiliśmy rurki z bitą śmietaną.
Wróciliśmy do siebie. Tu, nie tam.
22. Księżyce Marsa
Fobos i Deimos nabożnie powtarza Dziecko w kąpieli. Wpływ książeczki o astronomii, którą czytamy rano i wieczorem (wieczór ciepły, Mars z niewidocznymi dziećmi wisi pod Księżycem) jest przemożny.


(Vladimir Nabokov, Szczegółowy rysunek skrzydła/ Genitalia samca nieznanego gatunku z Labradoru, Archiwum Vladimira Nabokova w Berg Collection/ New York Public Library/ The Wylie Agency LLC; żródło: newyorker.com)
23. Precyzja
Podchodzenia z precyzją do świata uczyć może Vladimir N. Opisywania z dokładnością własnych uczuć.
24. Fazy Księżyca
Poznawszy Fobosa i Deimosa czekaliśmy na pełnię naszego Księżyca. Każdego dnia w oknie o kawałek więcej. Odliczaliśmy. Tego wieczora gęste chmury. Odliczamy na nowo. Do nowiu.
25. Ochłodzenie
Hiszpanie ciepłe swetry naciągają na letnie sukienki. Nowy Świat w szare puste rano. W kawiarniach szukają śniadań, chcą się ogrzać kawą.
26. Burze Jowisza
Mały był armageddon w ikei, ale Dziecko chciało na frytki i kotleciki, nic, że deszcz, nic, że korek. Całe szczęście w domu czekał Jowisz: Atmosfera Jowisza jest przecinana błyskawicami wywołanymi przez panujące tu intensywne burze. Największa z jowiszowych burz to Wielka Czerwona Plama – wyrozumiały głos A. („Profesor Astrokot odkrywa kosmos”)
27. Ocieplenie
Tłumy w metrze. Niedługo spadną liście. Przepowiada południca w czerwieni.
28. Dziennik podróży na pętlę Okęcie
Pętli Okęcie nie ma. Zapomniałem wyjaśnić Dziecku, że nazywa się inaczej. Zwykle w grudniu przyjeżdżam tu po choinkę, więc nie spodziewałem się zieleni. Chciałem pokazywać tramwaje, autobusy i brzuchy samolotów, ale Dziecko wolało krwawnik i różową koniczynę.
29. Dużo cukru
Słońce późnego sierpnia jest zupełnie inne. Melancholia zapada nad łąkami, gdybyż były tu łąki. Ciepłe nie ostre (zimny z dużo cukru – mówi Dziecko o pączkach). Znowu jest łapczywie, znowu chce się tęsknić.
30. Geografia
Każda (auto)biografia powinna być atlasem. Nic tak dokładnie nie opisuje zmian w życiu jak osobista geografia, mapy szlaków pokonywanych co dzień, linii autobusowych i tramwajowych (było już o tym), ulic: siatka punktów łączących wspomnienia.
Ten ranek jest po dwóch latach przedostatni, kiedy z Dzieckiem idę do klubiku. Wszystko jak od dwóch lat jest znajome i ustalone. Geografia bywa silniejsza niż rytuał. Fontany, Lisowska, Hajoty – wymieniamy zaklęcia, na których uczył się mówić. Krajobrazy słoneczne, krajobrazy deszczowe, ciemno, jasno.
I niczym się bardziej nie martwię niż nową mapą.
31. Królestwo
Koniec sierpnia przynosi rozstrzygnięcie niektórych letnich dylematów:
astronomia nie jest dyscypliną naukową, teologia – owszem.
