Dziennik pisany w lipcu (odc. 2)

18. Cały świat płonie

Dusząca wilgotność jak w monsunie. Podbiegunowych lasów pożary. W Murmańsku 30 stopni. Zbliża się koniec świata – ze spokojem stwierdza A. (podobnie jak artykuł w „Krytyce Politycznej”). Lodówka grzeje zamiast chłodzić.

A jednak, po Londynie, wcale mnie nie bawi rychły koniec.

19. Róż

Od pewnego czasu przestałem przyglądać się ludziom. Stali mi się zupełnie obojętni. Pozbawiony jakiejkolwiek łapczywości albo ciekawości nie wyglądam zza Herberta. Nie mogę się ocknąć. Ale dziś do metra wsiadła czwórka dzieci o różowych włosach.

Wyjrzałem więc zza strony pięćset czterdziestej drugiej, nie mogąc się nadziwić.

Soho
(Konkurs jedzenia spaghetti w Soho, 10 lipca 1958, źródło: pinterest.com)

20. Makaron

Trzeci dzień jemy makaron. Prawie jak na Sycylii, tylko że pozbawieni bogów. Kończy się Polska, jaką znamy, zaciąga się burzowa chmura. Wszyscy, prawie, jesteśmy Jarosławami (por. stary cyniczny lennik, który nauczył się cenić słodycze dworskiej kariery, J.J. Szczepański, Dziennik, t. III, s. 709, za: Herbert, t. II, s. 436). Pod sejmem, który grzebie kraj, biją ludzi.

Marzymy o Południu, lądując na Wschodzie.

21. Cynie i cynicy

Hałas tramwaju. Kolor cynii (cynie szybko umierają od ciepła). Dziecko w fontannie pod arkadią. Pieczone jabłka. Gofry w forcie.

Wolność, której bez fanfar, się pozbyliśmy. Albowiem życie biegło zwyczajnie.

22. Pamiątka

Zawsze pokazuję gościom. Za plecami najwyższego sądu trzy cnoty kardynalne. Były tam dzisiaj z sukniami zmoczonymi w wodzie.

Architektura okazuje się być znowu trwalsza niźli ustrój.

23.

Starzy ludzie w autobusie

W południe wszyscy pasażerowie w sto dwadzieścia dwa pamiętają jeszcze niewolę. Wszyscy głosują za niewolą, bo niewola to młodość.

Przygody z kurierami (c.d.)

System napisał: poniedziałek 10-12. Pojechałem czekać na lodówkę. Wyglądałem przez okno: system napisał: środa 16-20.

Tak się właśnie kończy wiara w system – skomentował W.

Kolacja

– Co będziesz jadł na kolację?
– Fifle w kombli.
– Nie ma już fifli.
– A co to są fifle?

24.

Okładka

Niezwykle celna – nie czytam gazet – okładka „Newsweeka” z niedźwiedziem, naszą zamorską miłością i naszym małym autokratą. Myśleliśmy, że żyjemy w epoce i miejscu danym raz na zawsze, aż nie zauważyliśmy, że wszystko znajome przemienia się: pory roku lub wolność (historia nie znosi stabilizacji).

Na nowo trzeba uczyć się małego życia.

Lotnisko

Za drutem kolczastym opadały szybowce. Upał zelżał nieco. Trawa pozbawiona sukienek. Patrzyliśmy na ślady na niebie.

Strażnik, ziewając, czuwał byśmy nie uciekli.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s