Dziennik. Entuzjaści nad kieliszkiem węgierskiego wina

(…) często podawał się za demokratę, twierdził, że szanuje konstytucję. W rzeczywistości jednak żywił przekonanie, że w jego przypadku nie stosują się ani zasady demokratyczne, ani konstytucyjne ograniczenia, został bowiem wybrany przez Boga. Stwórca przemawiał jego ustami (…) po cóż więc demokracja (J. Krakauer, Pod sztandarem nieba, s. 144).

Nie, to akurat o mormonach, a nie tak jak sobie pomyśleliście. Dokonywaliśmy dzisiaj trudnego wyboru: wino czy prosecco z okazji, której się akurat dobrze domyślacie. Dawno nie było we mnie tyle entuzjazmu, co w wieczornym metrze (09.03.2017).


Dodaj komentarz