Scott Carney, Śmierć na Diamentowej Górze, Czarne 2016

Dość długo myślałem, że fotografia na okładce przedstawia Elronda i Galadrielę, te powłóczyste szaty, nawet to wysokie czoło mężczyzny pasowałoby, jeśli nie przyglądać się zbyt dokładnie.

Trzy książki, które czytam po kolei, są z jednej amerykańskiej serii i stanowią wariację na temat fides et ratio. Umożliwia to zabawę w odnajdywanie różnic i części wspólnych poszczególnych reportaży. Na przykład stosunek autora do tematu. Covington (tutaj) opierał się na swoim doświadczeniu, ba, jego „wciągnięcie się” w temat dalekie było od jakichkolwiek kryteriów obiektywności. Carney też do końca obiektywny nie jest, ale nie pisze o sobie. Swoją własną tragiczną opowieść o nadmiernej fascynacji Wschodem (samobójstwo jego uczennicy) skrzętnie omija, skupiając się na innej, nieco podobnej historii, którą czyni kanwą opowieści. Od czasu do czasu daje znać jego własne doświadczenie, kiedy napomyka o boskich energiach albo sugeruje neurobiologiczne potwierdzenie odrębności ciała i umysłu (akurat o tym pisał Vetulani). Na szczęście są to rzadkie i niezbyt nachalne, w przeciwieństwie do tekstu Covingtona, momenty.

„Śmierć na Diamentowej Górze” czyta się jak reportaż kryminalny. W gruncie rzeczy opowiada on jednak o tym, że każda religia bywa niebezpieczna, nawet jeśli ma dobrotliwą twarz Dalajlamy. Zapisałem to po podróży do Chin: Zastanawiam się, czy europejscy buddystyczni neofici też potrafią tak wierzyć i potrafią wyjaśnić kim są ci ze złota, czy tylko buddyzm traktują jako oryginalną etykietkę, skrywającą własną próżność (ba, próżnię)? Carney potwierdza moją intuicję: za fascynacją Wschodem i jego religiami w wersji poradnikowej (bohaterowie z okładki byli dość znanymi twórcami tego typu literatury), skrywa się całkowita niewiedza na temat tego, czym są owe religie w tradycyjnym wydaniu i czego wymagają od swoich wyznawców.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s