Dziennik. Pierwsza Adwentu

Ciągnęliśmy wózek w przenikliwej nieprzyjemności. Pora taka, że trzeba zrezygnować z churchingu. Kołysankę układał ksiądz (tutejsi księża są w tym niezastąpieni). Mogłaby nadejść zima – szepnąłem do A.

Kiedy wyszliśmy z nieba leciały grube płaty bieli. Szkoda, że śpi, bo zobaczyłoby pierwszy naprawdę śnieg (27.11.2016).

 

Dodaj komentarz