
(Emil Nolde, Tancerki ze świecami, 1912, (c) Fundacja Noldego w Seebüll, źródło: pinterest.com)
Heidegger. Opublikowane niedawno listy (czytam tutaj) pokazują, że szczerze wierzył. Chciałoby się myśleć, że to życiowa pomyłka albo zwykłe lenistwo, ale nie. Jeden z najtęższych umysłów epoki pisze do brata o nazizmie: chodzi w nim o zbawienie lub upadek Europy i cywilizacji zachodniej. Każdy, kto tego nie zrozumie, powinien zostać zgnieciony w chaosie (zawsze chodzi o zbawienie).
Iwaszkiewicz. Maryjka Dąbrowska w pierwszym tomie oszczędza Jarosława. Jeśli już to widzimy go w jakimś prezydium, potężny klakier. O wiele bardziej obrywa się Tuwimowi za pokrzykiwanie z wzniesioną pięścią na trybunie. Przy Jarosławie – próbuję zrozumieć na czym polega ta różnica – Maryjka wydaje się całkiem prowincjonalna. On, z dalekiej Ukrainy, należy do kultury europejskiej, tak samo jest sandomierski, co sycylijski, ona jest przesiąknięta polskimi kompleksami. Razi mnie jej prostacki antysemityzm (ktoś, kto był wcześniejszym właścicielem książki, ołówkiem na marginesie malował gwiazdki Dawida przy odpowiednich fragmentach).
Nolde. O Noldem pisałem już sporo (tutaj). Powiesiłem nad sobą jego obraz. Dość perwersyjny – stwierdza A., ale czy może być coś bardziej perwersyjnego niż flirt z systemem? (24.10.2016)
