Dziennik. Majowy napad tęsknoty za Południem

W sobotę rano przenikliwy deszcz. Na hali dobra żona rzeźnika rozdaje na zachętę grube plastry polędwicy, w alejce, odciągając od walki teriera, zrzędzi staruszka: jak pan głupi, to też musisz być? Mokną pierwsze piwonie i barbarzyńcy z północnego wschodu.

W taki dzień odczytuję z pieczołowicie opracowanych przypisów do korespondencji Iwaszkiewiczów z Pawłem Hertzem to, co ten ostatni pisze o Śródziemnomorzu:

Pamiętam tę niezwykłą zmianę klimatyczną, kiedy zjeżdżało się z góry na dół, na południowy stok. Inne było światło, inne powietrze. Moment, kiedy przejechałem po raz pierwszy pasmo dzielące Północ od Południa, będę pamiętał do końca (…) Ten moment wjazdu do Włoch często powtarza się w literaturze, u Niemców, u Anglików (s. 375).

Wybraliśmy się, żeby obejrzeć teatr grecki, a potem już sam objeżdżałem Sycylię. Sycylia była dla mnie miejscem mistycznym, w którym Wschód i Zachód, Europa i arabski Wschód razem się łączy (s. 378).

Czy można doznać takiego zachwytu w epoce bookingów, tripadvisorów, map google, audiogajdów, rentalcarsów i tanich linii? (14.05.2016)

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s