Jeśli się od jesieni odejmie jej światło, pozostaną jedynie gorycz i rozmawianie z umarłymi. Ciągłe silenie się na opisy jesiennych wrażeń: – w kółko piszesz to samo – mówi przed snem A. a ja nie mogę nie przyznać jej racji. Kiedy odkryłem „Autumnal” Ernesta Christophera Dowsona pomyślałem, że pasowałby do wczorajszego obrazu, ale może pasuje także do dzisiaj? Właściwie on brzmi inaczej, ma rym i rytm, melodię, która urzeka od pierwszego wersu. A to tłumaczenie tutaj jest kolejnym sileniem się na coś o czym się nie ma pojęcia (nie znalazłem innego, więc jest na biało).
Jesienny
Blado bursztynowy promień prześwituje
przez czerwieniejące liście października
kołysane wietrzykiem delikatnym tak jak
w lato. Odejście lata, kochanie moje, wydaje się
niewielką stratą w taki dzień jak dziś.
Niech będzie z nami mglista jesień!
Tak słodki jest roku zmierzch, gdzie
ciemność z cieniem napotyka naszą
miłość, zmierzch w sercu, co pozwala
oszukać coraz krótszy czas.
Czy nam nie lepiej teraz, w domu
senną jesienią, nam przyznającym,
że sen jest lepszy niż radość żniw.
Jeden momencik, nadchodzi noc,
jeden momencik, pozwala śnić.
Za perłowym horyzontem leżą
zima i noc: wyczekując ich
gromadzimy krótkie godziny wytchnienia
nim miłość odwróci się od nas i umrze
pod ponurymi drzewami listopada.
(24.10.2015)
