Dziennik. O czym mówi Ryszard?

 

Kołyszemy się na piłce, żeby zasnąć, zza okna spoziera Ryszard i zachęca by naprawić z nim Polskę. Niedawno z tego samego miejsca zaglądał Wielki Ubezpieczyciel Bronisław (dygresja nr 1: kiedy po raz pierwszy zobaczyłem hasło o zgodzie i bezpieczeństwie, tudzież „wykwintny” projekt graficzny plakatu, od razu pomyślałem, że ten człowiek w okularach chce mi sprzedać polisę; dygresja nr 2: Jarosław, jakie to piękne imię dla chłopca i jak zwykle wszystko zepsuli politycy), ale to przecież Ryszardowi niczego nie wróży.

Tak sobie myślę, że nie chce mi się z Ryszardem zmieniać Polski. To ciągłe nienasycenie wielkością prowadzi koniec końców do poczucia, że marnuje się życie. Nieustannie przychodzi mi na myśl cytat z filmu „Przyjeżdża orkiestra”:

Wiesz… może to jest właśnie sposób na zakończenie Twojego koncertu. Mam na myśli… nie wielki finał z trąbami i smyczkami, może to jest właśnie ten koniec. (…) Nie smutny i nie wesoły. Tylko mały pokoik, lampa, łóżko, śpiące dziecko (…)

Wtedy, w 2008 r., widziałem w nim gorycz zwyczajności. Dzisiaj czytam te słowa zupełnie inaczej. Radośnie. Życie dzieje się tu i teraz. Tylko w nim możesz napotkać Rzeczy Naprawdę Wielkie, tylko nim, takim właśnie, możesz się nacieszyć. (Chyba w kolejnym wpisie się powtarzam).

Coś się nie zgadza też z cytatem. Aha, dziecko nadal nie śpi (11.09.2015).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s