Dziennik. O rozmawianiu

 

W moim samie pojawiła się dzisiaj pani z promocją kawy. Ustawiła między regałami ekspres i stolik, i tym sposobem powstało coś w rodzaju kawiarni: atrapa. To nie jest, dodam, zwykły sklep, ten sam, ale takie osiedlowe mauzoleum handlu detalicznego. Do kawiarni jak do kawiarni – z darmową kawą w papierowych kubeczkach – zaczęły się schodzić klientki. Nie wiem, czy pani z ekspresem i promocją była kontenta, że zamiast słuchać o zaletach jej kawy, zaczęły zwyczajne kawiarniane pogaduszki. O chorobach. Kiedy je mijałem, właśnie młodsza, względnie młodsza, to jest jednak sam, podwijała rękaw, żeby pokazać miejsce po ostatnim wenflonie.

Ach ta niewola narracji, która jednych zmusza do ciągłego rozmawiania o chorobach i śmierciach, a na innych wymusza rozmowy o dzieciach.

(17.08.2015)

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s