Mijałem żołnierzy ćwiczących manewry przed objęciem władzy i turystów z dziećmi potrzebujących wody i cienia w Ogrodzie Saskim, pary tulące się do siebie w ciemnych ławeczkach. Także kobiety w letnich sukienkach w zapoconym metrze, mężczyzn o oddechu nieświeżym alkoholem i żony czekające na widzenie przy bramie więzienia. Tak wielu mijałem, a tak mało pamiętam. Nie zapisywałem innych obrazów oprócz Ciebie.
Tylko pióro w torbie pracowało wytrwale nad czystą abstrakcją na niebieskich spodniach. I kiedy, jak radzą w portalach dla pań domu, prałem spodnie w wódce, akurat wtedy musieli zapukać sąsiedzi (05.08.2015).
