Dziennik. Autor bloga, który nie widział morza

1.

Ukraińcy siedzą przy oknie i podglądają zające
Oj chłopcy chłopcy daleko nam do Polszy mówi najstarszy
Gdy mijamy dwupasmówkę
Teraz oglądają wiatraki: tu bohato. 

2.

Notatnik z nieudanej konferencji (tym razem autor bloga podszywa się pod politologa): ręka profesora-nestora (tak go przedstawiają) niebezpiecznie zmierza w dół pleców uśmiechniętej magister asystentki. Nagrodzimy brawami to, że mówi od rzeczy. Ostatni raz taki feudalizm autor bloga podziwiał w urzędzie marszałkowskim. Czy w tej katedrze obowiązuje również ius primae noctae?

3.

Gdzieś tam jest morze, po drugiej stronie torów. Można sobie wyobrazić jego szum, zwłaszcza, że pada. Ale ja mam bilet i jeszcze zdążę, tego wieczora, policzyć własne osiedlowe koty. Siedem. Siedzimy teraz z K. w barze, który był kinem a kelnerka ma nieuprzejme ręce. Czasem warto na chwilę, trzysta kilometrów, Oliwa, żeby tak siedzieć i rozmawiać nad szarlotką. Ludzie są ważniejsi niż morza.

Zobaczę je później: w nieskończonym kwitnącym rzepaku pod Iławą. 

(08.05.2015)

Dodaj komentarz