
Zabawa w zdrajcę
(Spojler) Wybieramy zdrajcę spośród podejrzanych. Pozostali uczestnicy są prawi. Zdrajca donosił albo nie donosił, pracował dla Stasi albo siedział w więzieniu w Bautzen, ale z uwagi na brak dowodów jednego, jak i drugiego, to nie jest ważne w zabawie. Słowa zdrajcy, skoro uznaliśmy go za zdrajcę, nie można brać pod uwagę. Zdrajcę zabieramy do odosobnionego miejsca (np. pralnia, piwnica). Tam możemy go kopać, spluwać i oddawać na niego mocz, przy tym wyzywać. Taka zabawa. Z uwagi na to, że jesteśmy prawi, a on jest zdrajcą (co ustaliliśmy na początku zabawy), nie ma w tym nic złego. Więcej: im dłuższa zabawa, tym bardziej jesteśmy prawi, a on jest większym zdrajcą. Bawimy się do nieprzytomności lub do wystarczającego utwierdzenia się w naszej słuszności.
***
Niemieckie filmy o rozliczaniu przeszłości mają ze sobą dużo wspólnego. Precyzyjnie i bez patosu opisują ludzkie dramaty, niejednoznaczność ludzkich wyborów. Przy czym niejednoznaczność to chyba słowo-klucz. Może wynika to ze specyfiki niemieckiej historii: w sytuacji tak głębokiej infiltracji społeczeństwa NRD przez służbę bezpieczeństwa, nie jest łatwo rozstrzygnąć, kto jest kim i po której stoi stronie.
Dlatego „Druga strona muru” (w oryginale „Westen”, czyli po prostu „Zachód”) to bardzo gorzka pigułka dla zwolenników czarno-białego obrazu przeszłości. Wolność i niewola wyglądają na bardzo do siebie podobne. Niesprawiedliwość i podłość okazują się nie być przyporządkowane do systemu, lecz do osób. Czasem trudno to zrozumieć współczesnym wykładowcom polskiej historii.
Słowa klucze: biały sweter, rewizja osobista, „Cicha noc”
(4,0/4,0)
