
Wyjaśnienie: Choć „Historia ciała” w tomie pierwszym nie opowiada o dziewiętnastowiecznej medycynie, tablica z chorobami oka zamieszczona jest we wszelkich poradnikach medycznych aż do dwudziestego pierwszego stulecia. Relacja między okiem a ciałem jest za to wątkiem pojawiającym się często w tym tomie. Mam również powód osobisty dla tej ilustracji: kiedy dawno temu przyjeżdżałem na randki do A., zwykła pojawiać się Jo., prezentując takąż tablicę z kolorowymi zdjęciami uszkodzeń oczu.
„Historia ciała” jest wielogłosową opowieścią o postrzeganiu (oko!) ciała. Rzeczy, które nam wydają się pewnikami i dogmatami, okazują się być tylko jedną z myślowych możliwości, do której dotarliśmy na tym etapie historii. Wcale nie jest powiedziane, że potem nie będzie inaczej.
Weźmy ciało jako mieszankę płynów, które należy utrzymywać w równowadze. Nie liczy się brud na zewnątrz, wszy i wszechobecny smród, liczy się wewnętrzna harmonia humorów: należy stosować lewatywy i upuszczać krew. Królowi krew upuszcza się pięćdziesiąt razy w roku. Teraz późniejsza wizja: ciało złożone z włókien, gdzie szlachetność człowieka rozpoznaje się po łydce jak po końskich pęcinach. Bo to, że piękno równa się dobro traktowane jest wówczas jako pewnik (co rozstrzyga moje, dawniej prowadzone, spory). Mniej szlachetnych rozpoznajemy po ich podłej sylwetce.
Najbardziej fascynujący i wymagający pogłębionych lektur jest rozdział pierwszy o ciele religijnym, stanowiący jakby tło dla ton literatury dewocyjnej o cudownych ozdrowieniach, cudownie zakonserwowanych ciałach i cudownie podzielonych relikwiach. Cud znów jako słowo klucz, dlatego z taką żarliwością czytam tę historię cielesnej pobożności i jej przedstawień (oko!) Dawne formy cudów i objawień zanikają, pojawiają się formy nowe: religijność poddaje się samoregulacji (inna sprawa, czy jest to samoregulacja czy działanie władzy), dostrajając się do historii. Niewielu już dzisiaj modli się sposobami, które praktykowała Katarzyna Emmerich.
Podobnie rzecz się dzieje w stosunku religii do seksualności. Temat, który drążą dziś osoby usiłujące przekonać innych, że nauczanie Kościoła jest niezmienne i odwieczne. O ile samo przekonanie jest rzeczywiście czymś trwałym, o tyle nauczanie ulega ciągłym przemianom. Przypomina o tym „Historia ciała” opisując trwającą do XVIII wieku masakrę żon i matek, której sprzyjały ideologia pronatalistyczna, jak i chrześcijańskie przekonania co do powinności małżeńskich (s. 173).
