Dziennik. Skwer Hoovera (2)

 

Po Gromnicznej nic już nie jest takie samo. Ze sprzecznych przysłów, które przyniosła P., spełniło się to ze śniegiem (że zima długo trzyma albo podobnie). Rozebrali fotel z kotem, taki co świecił i pasował właśnie do tego śniegu, ale Boże Narodzenie skończyło się przecież na amen. Turystom znowu do fotografii pozostał ten nieszczęsny Mickiewicz, wyczytują to w swoich przewodniczkach, że tak właśnie trzeba. Krakowskim szły trzy zakonnice, ale po poniedziałkowej klasztornej masie ze świecami, nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia. Wziąłem więc bezkofeinową i wróciłem za biurko. Biurko stało tam, gdzie zawsze (05.02.2015).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s