O trudnych słowach, których nadużywają arcybiskupi

Chrześcijaństwo zaczyna się od poważnego wykroczenia przeciw ówczesnej dosyć prostej bioetyce. Skoro nie zna męża, jak twierdzi, a jest w ciąży, należałoby ją ukamienować (mułłowie wszystkich czasów wiedzą o czym mówię).

Przez wieki to teologia wyznaczała granice medycynie. Było to dość pożyteczne, bo unikało się poważnych dylematów. Bóg dał, Bóg zabrał, współczynniki śmiertelności szybowały pod sufit, ale początek i koniec były zupełnie naturalne. Spokojnie pracował eschatologiczny aparat na czele z zawsze pełnym Czyśćcem.

Teraz na odwrót: medycyna bada granice teologii. Wobec postępującej od XIX wieku medykalizacji życia, trudno już określić, co jest naturalnym początkiem i co naturalnym końcem. Pojawiają się dylematy, których przedtem nikt nie znał: chorzy po prostu nie przeżywali, requiescat, amen. A teraz te nowe możliwości, może nawet nowe formy życia: pracują skomplikowane maszyny na początku i końcu, przeżywają ci, których Bóg chciał zabrać.

Problemy, które teraz trzeba rozstrzygnąć w dziedzinie moralnej nigdy przedtem nie istniały, więcej, nie zdawano sobie sprawy, że mogą zaistnieć, bo dwa wieki temu nie zdawano sobie również sprawy ze związku brudnej szmaty z zakażeniem rany (Bóg tak chciał – formułka, która wiele i nic nie wyjaśnia), choć dzisiaj tacy jak arcybiskup H. mówią z wyższością, jakby wszystko było dla nich od wieków jasne. (Nie potrafię znieść u arcybiskupów tej obsesji na punkcie seksu1 i rozmnażania, nawet dokumenty kongregacji, gdy piszą o stosunku seksualnym popadają w sakralny ton, jakbyśmy czcili co najmniej Isztar. Więc H. nie jest wyjątkiem.)

Może, na to zwraca uwagę papież Franciszek, należałoby bardziej patrzeć na ludzki dramat (mułłowie wszystkich czasów nie znają tego wyrażenia). Na początek, mógłby taki arcybiskup H. nauczyć się mówić z szacunkiem o tych, których potępia. Z poziomu wysokiej bioetyki przejść do zwykłej, ludzkiej etyki codziennej.

______

1 Tym też usiłuję sobie wytłumaczyć obsesję, na którą cierpią ludzie o poglądach mocno prawicowych, których bawi podglądactwo innych i którzy w cudzych majtkach szukają klucza do zrozumienia świata. (Bardzo popularna zabawa u polskiej prawicy).

Dodaj komentarz