Otrzymałem dziś znak. Portier nie chciał mnie wpuścić do gmachu. Gdzie legitymacja, jest pan pracownikiem? – pytał z ironią w głosie. A ja ściskałem papiery, ach, takie ważne, pani minister musi, ale to musi je podpisać (prawie płacze), bo inaczej planetoida1 uderzy w Ziemię albo burza śnieżna owionie Wa., tylko jeden podpis, proszę, proszę, muszę (teraz wycie). Portier przyglądał się zimno. Nie dowierzał. Mało to teraz ludzi sądzi, że coś znaczy a potem stra-te-gia-he-ro-stra-te-sa i odsuwaj planetoidę znad biurka w sekretariacie. I te straszne słowa: nie znam pana, po nich się rozklei każdy egocentryk (28.01.2015).
_____
1 Dobra, dobra, z tą planetoidą to przesadzam, temat był aktualny w poniedziałek koło siedemnastej, ale i tak dowiedziałem się za późno na ratunek.
