Dziennik. Z rozmyślań przy śniadaniu

 

To teraz jest ranek i siedzą na Powiślu. Sami w tej kawiarni. Popatrz, tu nikt nie chodzi – A. wygląda przez okno, przyzwyczajona do porannego tumultu przez Hali Mirowskiej. Teraz wygląda autor bloga. Miasto jest pół na pół we mgle, a jeszcze niedawno nie było. Ta szarość, metr za metrem, coraz niżej, widocznie ma zamiar pożreć je całe, nas, pora uciekać. Taki

koniec świata. Ale trzeba jeszcze pomidory kupić – waha się, a w tym momencie za oknem już ktoś biegnie w kierunku rzeki (24.01.2015).

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s