Dziennik-sernik

Wyruszyliśmy na poszukiwanie sernika. Pomysł był A., bo niedzielny wieczór to dobry czas na sernik lub szarlotkę lub coś innego, dobrego i słodkiego. Widać było, że sporo mieszkańców wyruszyło na podobne poszukiwania, bo w niektóre ulice ciężko się było wściubić, a co mówić jeszcze o ciastkach. Spojrzeć na miasto z perspektywy sernika. Tak naprawdę to wyruszyliśmy na poszukiwanie czegoś, co można by opisać w dzienniku z dzisiaj. Czyhanie na zdarzenia to bardzo ciężka praca. Trzeba nauczyć się obserwować i podsłuchiwać, dobrze byłoby czytać z ruchu ust. Kiedy więc siedzieliśmy nad sernikiem na Brackiej (znów Bracka, ale w innej części), to sobie pomyślałem, że tym razem nic nie opiszę, bo kto by, poza mną i A., chciał czytać o serniku? (18.01.2015)

 

1 Comment

Dodaj komentarz