
„Lewiatan” jest lepszy od „Idy”. Sprawdziliśmy to razem z takim tłumem widzów, że sam seans nie należał do najprzyjemniejszych. Ale od kiedy „Lewiatan” zszedł z bieżącego repertuaru, a jednocześnie otrzymał nominacje i nagrody, walą na niego tłumy.
(Spojler) Obawiałem się filmu publicystycznego, zwłaszcza, że zapowiadany był jako film antyputinowski (i być może w tej kategorii otrzyma nagrodę), ale „Lewiatan” okazał się być o wiele bogatszy. To film o osobistym dramacie kolejnego kinowego idealisty (a o życiu z idealistami pisałem w poprzedniej recenzji), który walczył o coś a przegrał życie. Przepiękne zdjęcia z północy, świetna gra aktorska: motywy bohaterów są zrozumiałe, ale jednocześnie widz zachowuje zdrowy dystans do ich emocji, wreszcie precyzyjne stosowanie symboli i metafor, nie wspominając pięknej uwertury na początku. Tak, „Lewiatan” zbiera słuszne laury. (Nie mogłem się powstrzymać: teraz zdjęcie świetnej Eleny Lyadovej).

Czy Lewiatana chwycisz na wędkę lub sznurem wyciągniesz mu język, czy przeciągniesz mu powróz przez nozdrza, a szczękę hakiem przewiercisz? Może cię poprosi o łaskę? czy powie ci dobre słowo? Czy zawrze z tobą przymierze, czy wciągniesz go na stałe do służby? (Hi 40, 25-27)
Bóg, w którego wierzy Święta Cerkiew śmieje się. To jest Bóg, który zdradził Hioba, jak każdy Bóg, który wszedł w konszachty z władzą. Na krzywdzie Hioba, na jego rozebranym domu, na jego zrujnowanym życiu stanie cerkiew, bo Bóg władyki i mera trzyma z rządzącymi a pomiata takimi buntownikami. (Swoją drogą kazanie władyki równie dobrze mógłby wygłosić arcybiskup Michalik, te same pokłady hipokryzji).
A. zapytuje, czy Lewiatanem nie jest Bóg. Jakby się zastanowić nad władzą, co pochodzi od Boga, nad cerkwią i nad losem Hioba, to rzeczywiście może prawdziwy Bóg ostrzega w tych wersach przed tym cerkiewnym Bogiem, stworzonym na nasz przykry obraz.
Ale pojawia się też w tym filmie inny Bóg, taki który nie potrzebuje niewolników, to o niego pyta żona Hioba, to do niego woła Hiob po jej śmierci. Taki bardziej luterski niż ortodoksyjny Bóg. Z tym Bogiem też jest problem, bo milczy. A jego milczenie jest być może bardziej kłopotliwe niż cyniczny śmiech cerkiewnego Boga.
Dlatego o „Lewiatanie” trudno pisać, bo „Lewiatan” to traktat o Bogu w dzisiejszych czasach, w którym nie ma żadnych odpowiedzi, żadnego klucza na tak lub na nie. Na tym polega uniwersalność tej fabuły: paradoks Hioba, mimo upływu setek lat, nadal pozostaje paradoksem. Przypomina o tym Zwiagincew.
Słowa klucze: przetwórnia ryb, kałasznikow
(4,0/4,5)
