

Chiny.
W dodatku Chiny w jasnych barwach. Widz nie jest przyzwyczajony, żeby oglądać takie świeże światło na chińskich murach. Zupełnie inaczej odbiera fabułę w takich odcieniach.
Kryminał, może kryminał absurdu? Bardzo wciągająca opowieść, coś w klimacie Nesbø: również z powodu śniegu zalegającego miasto w estetycznych ujęciach. Główny bohater jest typowy: samotny, zwolniony ze służby, pełen sprzecznych uczuć, gwałtownie pragnący kobiet mizogin (w jednej z pierwszych scen na peronie uznałem go za bandytę).
A. zauważa, że film do końca trzyma w napięciu. Gdy sprawa zbliża się do wyjaśnienia, pojawiają się nowe wątki. Właściwie do napisów nic nie jest pewne (znowu podobieństwo do Nesbø).
Słowa klucze: łyżwy, fajerwerki w biały dzień, pralnia, żółty płaszcz
(3,5/4,0)
