O dumie

 

(Przedruk z felietonu w „Czasie stepu”1)

Przepisałem dzisiaj ze swojej ulubionej strony o Schopenhauerze następujący cytat: Najmniej wartościowym natomiast rodzajem dumy jest duma narodowa. Kto bowiem nią się odznacza, ten zdradza brak cech indywidualnych, z których mógłby być dumny, bo w przeciwnym wypadku nie odwoływałby się do czegoś, co podziela z tyloma milionami ludzi. Kto ma wybitne zalety osobiste, ten raczej dostrzeże braki własnego narodu, ponieważ ma je nieustannie przed oczyma. Każdy jednak żałosny dureń, który nie posiada nic na świecie, z czego mógłby być dumny, chwyta się ostatniej deski ratunku, jaką jest duma z przynależności do danego akurat narodu; odżywa wtedy i z wdzięczności gotów jest bronić πυξ και λαξ [rękami i nogami] wszystkich wad i głupstw, jakie naród ten cechują.

Dodaję do tego Herberta, który mówi: strzeż się jednak dumy niepotrzebnej/ oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz.

Oglądałem ich jak szli z flagami. Twarzy nie mieli błazeńskich. Od kilku lat, zaobserwowałem to2, maluje się na nich bezrefleksyjna duma. Historia jest czarno-biała a Polska jest wielka. Nic nie mam do dodania do tego, co pisze Schopenhauer. Pamiętam tylko ze swoich studenckich lektur, że po epoce Oświecenia, naród miał zastąpić religię jako gwarant jednostkowej nieśmiertelności.

Kiedy zdobyli przyczółek Poniatowskiego i oblegli Waszyngtona, wracali zadowoleni. Skręć w lewo podpowiadała im na Pradze narodowa nawigacja, ale oni przecież wiedzieli, że można tylko albo prosto, albo w prawo. Petardy uderzały raz po raz.

W tramwaju już pełno było powstańców. Powstanie na Grochowie widać tego dnia nie wybuchło.

 

______

1 O felietonach w „Czasie stepu” i o tym, że film pt. „Zimowy sen” mnie przygnębił pisałem tutaj.
O próbach wyjaśnienia faktów stojących za tą obserwacją, w przypisie pierwszym, pisałem tutaj

Dodaj komentarz