(Narracja Kępińskiego jest tak poruszająca, że zacząłem ją cytować już w poprzednim wpisie).
Smutek jest dolą człowieka – tym wzruszającym zdaniem zaczyna się „Melancholia”. Jakże ja, wywodzący się z miasta melancholii, miałbym jej nie kupić? Zwłaszcza, że wydana jest wyjątkowo starannie: spodobała się nawet A. Nie czytam jej oczywiście jako podręcznika psychiatrii, omijam listy tymoleptyków i neuroleptyków, raczej jako podręcznik empatii. Sam sposób pisania Kępińskiego, dźwięki jego zdań, zachęcają do lektury. Wypisywałbym tu z „Melancholii” całe strony.
Na przykład takie piękne rozróżnienie pomiędzy przestrzenią rzeczywistą a przestrzenią przeżywaną. Czy nie objaśnia ono wiele, jeśli chodzi o nasz stosunek do miejsca, choćby do domu? Gdy przeważają uczucia pozytywne, gdy świat otaczający przyciąga i człowiek chce się z nim złączyć, wówczas przestrzeń przeżywana rozszerza się. (…) Gdy przeważają uczucia negatywne (…) przeżywana przestrzeń coraz bardziej się zacieśnia (s. 83). Albo to (znowu zacytuję): Zmierzch mitów powoduje, że człowiek współczesny jest zdany na siebie, odczuwa bardziej swą samotność niż człowiek innych kręgów kulturowych (s. 88).
Dawno nie miałem, czytając, poczucia, że tak wiele się uczę.

1 Comment