5:45
Świta po prawej stronie. Noc się wymyka spod kontroli. Gasną światła na mostach. A gdzie jest chleb? A gdzie są poranne gazety? Po których drogach jadą i czy już bezpiecznie dotarły? A ten słup światła nad wędkarzem, to, właśnie to nad Brazylijską, to będzie Wschód.
8:15
Wróble kradły mi ciasteczka. Skradały się bezczelnie pod filiżankę. Dobrze, że mi kradną ciasteczka – myślałem sobie, bo poczułem ich słodycz. Tej nocy, myślę sobie patrząc na wróble, ratowałem w swoich dłoniach kaczkę. Miałem takie miękkie palce, gdy się obudziłem.
Te wszystkie zapiski, notatki z kawiarni, raporty ze snów i jawy, bzdurne opowiadania ze szczegółami służą tylko temu, żeby nie popaść w przestrach przed wronim cieniem. Który krąży.
10:30
Z Grochowiaka („Twórczość” 8/2014, s. 5):
Z punktu widzenia ruchu ciał niebieskich
Śmierć Bojarskiego była tylko igłą
W ogromnym stogu.
Ale stóg ten płonął –
I kto raz ujrzał wielki pożar snop,
Wóz drabiniasty prześwietlony w żebro,
I twarz pobladłą bezradnego żeńcy,
Ten widział gwiazdę.
A więc wobec bólu
Śmierć Bojarskiego jest więcej niż topór
Pośrodku lasu wbity w dźwięczne drzewo,
Więcej niż Waga, gdy na szklanym stropie
Z szali na szalę Boży wiatr przesiewa.
