Właściwie o tej antologii przypadkiem zacząłem już pisać wcześniej, zwracając krytycznie uwagę na anatemę rzuconą przez jej autorów na Artura Domosławskiego. Zresztą okazja wydania dwóch wielkich tomiszcz skłania do refleksji, czym jest reportaż. Niekoniecznie owa refleksja ma być pochwalnym psalmem1.
Trochę mnie przerażała ta opasłość, więc od marca czekały na swoją kolej. Jest tego dużo i bardzo niewygodnie. W autobusie wypada, w torbie przeważa, pod biurkiem nie da się schować. I jak o tym pisać? Jak pisać o całym wieku na prawie dwóch tysiącach stron?
–
Będą uwagi, fragmenty (pomysł, przyznam, ściągnięty z R.)2:
Korczak i Jeż to dwie wizje działania społecznego, które przez cały XX wiek będą potem rywalizowały, dwie wizje Polski. Wrażliwość wobec innego, szacunek i praca u podstaw a megalomania i wielkie idee.
Sieroszewski.
Laskowski utrwala anonimowych bohaterów i to strasznie mi się podoba, że dzięki niemu znamy takich jak pod Osiekiem dziesiętnik Ostrowski, tak na wałach pod Pacanowem walczy do wyczerpania pan Knote, rządca tego majątku. Zapewne zapis ich zwyczajnego bohaterstwa trwa dłużej niż ich groby.
Narracja Konopnickiej niesłychana. Okazuje się, że kobieta, która pisała koszmarne nowelki i równie złe wiersze, miała prawdziwy talent i tyle ironii. Aż chce się zobaczyć te normandzkie wsie.
Tekst I. jest bardzo ważny, bo opisuje cichą rewolucję higieniczną, jaka zachodziła na początku XX wieku. Szkoła służących, odmalowana jak w tekście z peerelowskiej prasy, to jeden z elementów zmiany, dzięki której nasze życie codzienne tak bardzo różni się od życia codziennego chłopów mazowieckich z Królestwa Polskiego.
Przy Reymoncie zastanawia mnie to, kto oszukał tych ludzi, wmawiając im, że jest dwóch Chrystusów, ten polski, co się rodzi 24 grudnia, i ten ruski, styczniowy. Umierali i męczyli się heroicznie za różnicę, która z dzisiejszej, posoborowej perspektywy nie jest istotna. Religia jako instrument opresji i kontroli okazuje się być złudzeniem religii.
Rodziewiczówna definiuję tłuszczę. Przez cały XX wiek, ta tłuszcza w polskiej historii będzie się pojawiać, grabić zdobyte miasta, podpalać stodoły. Tu po raz pierwszy jest z bliska opisana. Rodziewiczówna również wzrusza, kiedy opisuje niemieckich żołnierzy w ten poranek, kiedy przychodzą do domu i mówią, tak jak zwykli zapewne mówić w swym Hamburgach i Breaslauach: Wir möchten Kaffee trinken.
Kaden-Bandrowski. Przykład propagandy wojennej w wersji wodzowskiej.
Żeromski. Osiedla polskie łatwo zresztą poznać – niestety! – po lichszych zazwyczaj budynkach, słomianej strzesze stodoły i – stokroć niestety – po bardziej brudnym obejściu.
–
Przerywam i odkładam. Taki tom to się nadaje na półkę, nie do czytania. Wypada, spada, zabić może. W podróży nie poczytam. Niech leży.
______
1 O reportażu, Domosławskim, Kapuścińskim i Hugo-Baderze pisałem tutaj.
2 Recenzje R. z antologii można znaleźć tutaj.
