I
Ostatni z niewłoskich wieczorów pachnie czerwcowym gorącem.
Przyjeżdżam późno na stację, kupuję w nocnym czekoladę, na tabliczki.
Patrzę z zazdrością jak jacyś z Bydgoszczy piją wieczorną kawę.
Chyba nie powinienem pić kawy o tej porze.
II
Piliśmy kawę w gęste popołudnie. Unosił się nad miastem cielisty zapach i turecki grill. Blade dzieci, bladzi panowie, blade panie wystawiali swoje uda i łydki do światła.
Słońce takie, że zgubiłem swój cień.
