Publicystyka (28/05/14)

 

(Z pewną niechęcią piszę). Dzieje się koniec projektu „Europa” w tej wersji, którą znamy. Po raz kolejny wyzwalają się demony narodowego egoizmu, czarno-białe wizje historii (to z jednej strony). Z drugiej – zamiast Europy obywateli, mamy przed sobą Europę biurokratyczną, której głównym środkiem wyrazu są rozporządzenia i dyrektywy, którymi chciałaby uregulować wszystko. Poza tym, gdzieś u źródeł projektu „Europa” były kiedyś jakieś wartości, które dziś za wszelką cenę chcemy zanegować w imię swoiście rozumianej wielokulturowości1. Masowa konsumpcja i przepływy kapitałowe nie zastąpią kultury europejskiej. Gdy nie widać jakichś wspólnych idei i inspiracji a Unia jest przedstawiana jako mechanizm finansowy (patrz: wypowiedzi polskich polityków), ludzie zwracają się ku narodowym bożkom. (Ten sam proces nazywany polityką historyczną obserwujemy w Polsce, jazda po etnicznych emocjach w epoce pop-kultury).

Zupełnie niezauważona (przynajmniej na portalach w Polsce) minęła wizyta Franciszka w Ziemi Świętej. W ogóle, po ostatniej kanonizacji, papież Polakom nie wydaje się za bardzo potrzebny. Tymczasem słuchanie Franciszka i odczytywanie jego gestów było czymś bardzo ożywczym. Modlitwa przy murze dzielącym Izrael i Palestynę (o tym murze M. zrobiła bardzo ciekawy reportaż2), ucałowanie dłoni ocalonych z Holokaustu (gest, który w Polsce budzi zgorszenie, pokazując tylko do czego prowadzi – także w Kościele – jazda po etnicznych emocjach), modlitwa na Grobem wspólnie z patriarchą Konstantynopola. Niezwykłe, głębokie i wymowne gesty. Niestety, jak się wydaje, coraz mniej zrozumiałe we współczesnym świecie, który albo odrzuca religię jako całość, albo z religii czyni uzasadnienie fantazji, które wykluczają innych.

 

_____

1 O tym, na przykładzie ekspertki, pani Sabine, pisałem tutaj.
2 Tego reportażu można wysłuchać tutaj.

1 Comment

Dodaj komentarz