Staniemy tam z różańcem. Tam pogrzebu Wojciecha Jaruzelskiego nie będzie. Zdanie to, wypowiedziane przez niejakiego Piętę, pomijając już jego kontekst społeczny i historyczny, jest ciekawe pod względem religijnym. Nie jest to pierwszy raz, gdy modlitwa w Polsce uważana jest za coś innego niż na całym świecie, np. za wyraz sprzeciwu wobec uczynków miłosiernych względem ciała1. Podobnie, parę lat temu, niektórzy katolicy krzyż uważali za substytut pomnika2.
Zaangażowany (na swój sposób) katolik, jakim mieni się niewątpliwie pan Pięta, ma jednak pewne braki jeśli chodzi o katechizację. Pokrótce sprawa pogrzebu – z punktu widzenia prawowiernego katolika3 – wygląda tak: generał umierając przyjął sakramenty święte. Oznacza to, że umierał w stanie łaski uświęcającej. Z punktu widzenia życia wiecznego trafił zapewne, pójdźmy dla pana Pięty na pewne ustępstwa, do Czyśćca. Jeżeli teraz pan X lub pani Y ofiaruje w jego intencji odpust zupełny, generał zostanie zaliczony w poczet wszystkich świętych. Być może, już w dniu pogrzebu, nad odmawiającym różaniec posłem Piętą, będzie z Nieba czuwał święty Wojciech.
Wiem, wiem, wszystko to brzmi dość paradoksalnie. Niemniej im bardziej chce się wykorzystać religię do swoich prywatnych wojen, tym bardziej okazuje się, że nie przystaje ona do naszych wyobrażeń.
_____
1 O pewnej, polskiej wizjonerce, która też miała odmienne poglądy na modlitwę pisałem tutaj.
2 O krzyżu jako substytucie na Krakowskim Przedmieściu, zbyt emocjonalnie, pisałem tutaj.
3 O swej nieprawowierności pisałem tutaj.

1 Comment