Dziennik (28/04/14)

Wyobraź sobie, czekam rano na przystanku, lekka mgła, a tu starszawy facet w getrach i czerwonej koszulce, skacze na skakance, idąc. Hop, hop, omija przystanek, hop, hop, wskakuje na przejście, hop, hop, cały czas na skakance, i znika za ekranem. Autobus nadjeżdża.

To nic, ja wsiadam do autobusu, siadam koło jakiejś dziewczyny a ona kuka. Kuku, kuku, ludzie patrzą na mnie, że to niby ja. Kuku, kuku.

 

Dodaj komentarz