W jakich garbarniach je robią, te moje rękawiczki? Przemysł cienkiej pogardy dla różowych palców. Wszystkie dziesięć modlą się o autobus.
–
– Jakoś wytrzymasz, nie czytając książki – powiedziała A. w księgarni, która na nasze nieszczęście stała się kawiarnio-księgarnią, gdy zauważyłem, że w takich warunkach nie wyciągnę Prousta z plecaka. Przyszliśmy tam, bo głód słodyczy a koło kina nic innego. Ale nie idźcie tam na ciastka, bo niedobre, a biały słodki płyn na pewno nie jest czekoladą i nawet go nie próbujcie. I te zagubione sprzedawczynie, co już nie wiedzą czy mają sprzedawać książki czy podawać kawę.
