Publicystyka (27/01/14)

(Autor bloga i śmierć humanistyki)

Przepadła zupełnie. We wszystkich dokumentach programowych ciągle podkreślano, że nauki ścisłe i inżynierskie. Żeby dużo produkować małych trybików. Małe trybiki doskonale wpasowują się do wielkich maszyn i nie pytają po co? Pytanie po co? nie służy gospodarce, społeczeństwu i polityce. Jeśli dużo myślisz, mniej konsumujesz.

Uniwersytet nie ma kształcić, ma zaspokajać potrzeby rynku pracy. Nie należy studiować, czytać filozofów, należy robić staże i zdobywać doświadczenie. Nie popełniać myślozbrodni. Istnieje całkiem już pokaźne grono magistrów, rozumiejących te zasady, którzy się nie zhańbili żadną lekturą.

Podnoszony teraz bunt ledwo się przebija. Raczej wszyscy chichoczą na widok humanistów, którzy żmudne studiowanie przedkładają nad lekkość bycia zasobem ludzkim, podobnym do zasobów jakim są buraki i rudy cynku. (Co ciekawe, ostrzegał przed tym już Havel!)

Cóż, jedyne, co teraz niewidzialne czuwa nad nami, to niewidzialna ręka rynku.

(Silne pokusy autora bloga)

Kusiło, bardzo mnie kusiło, żeby wysłać to zdjęcie do własnych krewnych z małych miejscowości, w których radio Maryja a Maryja to odwieczna Polka. Kusiło mnie, ale nie wysłałem, bojąc się o ich stan zdrowia i stan zdrowia proboszczów, którzy nie mogliby spojrzeć na portret Franciszka.

1558470_660881490642538_890874911_n_400x400

Prawdziwy świadek chrześcijaństwa nie bombarduje innych religijnymi przesłaniami, ale swoją chęcią bycia dostępnym dla innych (Franciszek, Posłanie na 48. Światowy Dzień Komunikacji).

(Autor bloga i nauczycielka życia)

Jedno, co się udało uniwersytetom przez ostatnie lata to zmiana historii. Patrzę z przerażeniem, że historia przestaje być nauką o współczuciu a zaczyna być nauką o wyższości jednych nad drugimi. Być może tak się objawia upadek humanistyki, która nie uczy już krytycyzmu wobec przyjmowania czarno-białych podziałów. (Nawet w odmętach powojennej wielkiej trwogi chcą widzieć czarne i białe).

Nowi historycy ogarnięci są żądzą wielkości. Chcą ustanawiać nowych bohaterów i poniżać starych. Wychowani na grach wojennych, widzą tylko wielkie armie a nie zwykłych żołnierzy (może powinni poczytać „Inszallach”?)

W zeszłym roku umniejszano nawet – tylko, żeby się zgadzało, w jednej z gazet, które czytam w Ś. – Stalingrad i Łuk Kurski, bo zwyciężyli w nich ci, których potępiamy, nie patrząc na to, że wyzwolili Majdanek. Przynieśli nam niewolę – pisze na forum jakiś małoletni biało-czerwony, wyrażając niezachwianą pewność, wiedząć, że tak było. Potem pójdzie walczyć z niewolą pod miejscem na pomnik na Placu Wileńskim.

Wydaje mi się, że odwaga historyków bierze się z tego, że nikt im nie kazał dokonywać dramatycznych wyborów. W teorii, bez karabinu, błota i fekaliów, łatwo opisywać, co by było gdyby. Pierwsze pokolenie historyków-teoretyków, tych, których nie sprawdzono.

(Autor bloga załamuje ręce)

Radni miasta zajmują się na sesji masturbacją. Pracownik muzeum w obozie koncentracyjnym okazuje się być neonazistą. Moje miasto leży teraz na innej planecie. Martwię się o nie, ilekroć pomyślę o pozostawionym przeze mnie innym Ogrodzie Saskim.

(źródło: news.va)

2 Comments

Dodaj komentarz