Mając piętnaście lat, liczyłem, pod jakim kątem pada słońce w końcu czerwca na Zwrotniku Raka. W bibliotece brytyjskiej na Zuchów zaśmiewałem się z wyspiarskich testów maturalnych, które obejmowały liczenie procentów i twierdzenie Pitagorasa. My właśnie poznawaliśmy ciągi algebraiczne i geometryczne.
Czasy się zmieniają i teraz jesteśmy lepiej wykształceni. Nie ma już niepotrzebnej wiedzy. Międzynarodowe testy wykazują, że dalej zajść się nie da. Premier ogłasza, że to pokolenie ma wielką szansę:
Chcąc znaleźć odpowiednią porę na taką rozmowę, Mark szukał diagramów pokazujących czas w różnych miastach świata. Oto, co znalazł: Greenwich, 24:00; Berlin, 1 w nocy; Sydney, 10 rano. Która godzina jest w Berlinie, kiedy w Sydney jest 19?
I co zgadliście? Udało wam się rozwiązać test PISA? Czy pan zdoła w swym pojęciu, odjąć zero od dziesięciu?
Poziom skomplikowania testów, których wyniki tak zachwycają, pozwala rozwiązać nurtujący mnie paradoks. Czemu im lepiej jesteśmy wykształceni (zgodnie z testem), tym z roku na rok bardziej spada czytelnictwo? W 2012 r. 17% osób z wyższym wykształceniem nie miało w ręku ani książki ani gazety.
