Dziennik. Rekonstrukcja, dramat metafizyczny

Do rekonstrukcji zostało siedem minut
(jedna ze stron internetowych)

Miasto wyczekiwało na rekonstrukcję. Po jeszcze pustym Krakowskim przechadzali się policjanci. Jeden patrol od Bristolu w kierunku Mickiewicza, drugi, chodnikiem po przeciwnej stronie, od Kultury do dawnych Przekąsek Zakąsek, lokalu, dokąd nad ranem docierali hiszpańscy turyści, a który teraz, pusty, też oczekiwał na rekonstrukcję.

Portierzy i sprzątaczki zebrali się w szyku w hallu na parterze. Samochód Ministra podjechał pod wejście. Minister wysiadł lewą nogą. Nikt nie był pewny czy jeszcze trzeba się kłaniać, czy już ignorować. W radiu przecież nie mówili nic o Ministrze.

Jednak widać po twarzy, że przejęty, dobrze się nie wyspał. Nie wyspali się też dziennikarze, którzy od świtu montowali swoje wozy transmisyjne w okolicznych ulicach. No i ci nowi pewnie też nie spali, brali lekarstwa na serce i zastanawiali się, czemu zgodzili się tak szybko na to szaleństwo.

Rekonstrukcja zbliżała się nieubłaganie.

Dodaj komentarz