Kozmo.blox.pl Pictures presents „Życie Adeli – Rozdział 1 i 2”

 

Krótka recenzja A.: ……….. (ziew)

Jeśli dobrze rozumiem intencję reżysera i tytuł filmu, tudzież zdania, które wypowiada Adela nad kebabem odnośnie powieści „Życie Marianny”, ten film udaje, że jest potężnym tomem, w którym dużo mówi się o emocjach, ale też nie zapomina o opisach. Rzeczywiście trzy godziny są długie i każda scena, czy to scena erotyczna, czy scena jedzenia makaronu, przestają być momentami („Momenty były?”), rozciągając się w czasie.

Ma to również inny, zamierzony skutek: z Adelą nawiązujemy więź, przyzwyczajamy się do niej, zaczynamy rozumieć, co odczuwa, wchodzimy w jej emocje. Ujmują mnie najbardziej jej zdjęcia, kiedy śpi, a kamera śledzi jej usta i jej spokojny (lub niespokojny) oddech. (Aby uniknąć patosu: śledzi również jej wadę zgryzu).

Czy warto z opowieści o dojrzewaniu i pierwszej miłości stworzyć epos? Najładniejsza dziewczyna w klasie (Adèle Exarchopoulos) ulega urokowi widzianej przelotnie niebieskowłosej artystki. To film o zakochaniu i toksycznym związku. Adela jest naiwna, ślepo kochająca i wrażliwa, jest „spoza branży”. Emma, jej ukochana, przynależy do świata klubów, zmian partnerek i wulgarności. Wykorzystuje łatwowierność Adeli, gardząc jednocześnie jej poziomem intelektualnym, zupełnie odrzucając jej marzenie o byciu przedszkolanką, bez pardonu (uwaga: zdradzam zakończenie!) wyrzucając ją z domu, gdy się nią znudzi.

(Przypis: to nie jest film, jak sądzę, o świecie homoseksualnych kobiet. Ten świat jest gdzieś z boku, całkowicie zepsuty i nieodpowiadający marzeniom Adeli. Zwróćcie uwagę na sposób filmowania jej twarzy w klubie dla lesbijek i tło przypominające sceny z sądu ostatecznego lub z innego Boscha).

„Życie Adeli” jest pięknie sfotografowane, niezwykle emocjonalnie i niezwykle cieleśnie. Ma w sobie urok i emocje belgijskiego kina (nie od rzeczy, że dzieje się w przygraniczym Nord – Pas de Calais). Jest odważne w ukazywaniu seksualności, ale, przekraczając granice, nie przekracza tej najważniejszej: dobrego smaku.

Głupia myśl: wyobraziłem sobie, że w ten sposób, tymi środkami wyrazu (zbliżenia, długie sceny) kręcony jest film o Wałęsie. Pomyślałem sobie, że bardziej by mi się spodobał niż wersja Wajdy.

Słowa klucze: ostrygi, „Antygona”, Egon Schiele

(3,5/4,0)

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s